Moim zdaniem lepiej uzyc wyzwalacza podnapieciowego (zanikowego), poniewaz w przypadku awarii zasilania automatycznie rozlaczy on aparat. Gdyby uzyc wyzwalacza wzrostowego, w takim przypadku po powrocie napiecia aparat ciagle bylby wlaczony (nie mozna by bylo go wylaczyc wylacznikiem ppoz). Wydaje mi sie, ze zastosowanie wyzwalacza zanikowego jest po prostu bezpieczniejsze.[/quote]
zależy od celu i miejsca montażu.....
Czy wyłącznik jest wyłącznikiem czy rozłącznikiem.... tu Kolego Kaminski nic innego jak konstrukcja aparatu ma znaczenie.
Wyłączniki pożarowe do rozdzielnic głównych obiektów wyposaża się w cewki wybijakowe [elektromagnes] wyzwalacz eletromagnetyczny=wyzwalacz napięciowy= cewka wzrostowa
TO TO SAMO.... i zasada jest bardzo prosta.... większość wyzwalaczy to elektromagnes, ktory po podaniu napięcia na zaciski napięcia wyrzuca z wnętrza cewki "wybijak" element feromagnetyczny, bolec, ktory pod pewną siłą uderza w mechanizm zwalniający sprężynę w wyłączniku, która uruchamia dźwignię obwód zostaje przerwany.....
ten drugi typ stosowany jest to charakterystycznych obiektów i/lub urządzeń
właśnie z tego powodu co podał kolega ediek,
zanik napięcia w biurowcu i cały obiekt wyłączony i czeka na elektryka.... chciał bym mieć tam konserwacje
